14 lutego 2012-Świętych Cyryla i Metodego
Dz 13,46-49
Łk 10,1-9
Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo (Łk 10,2).
Przedziwne jest to, że Bóg, aby doprowadzać człowieka do zbawienia, potrzebuje innego człowieka. Przecież można by sobie wyobrazić, że dokonuje to sam przez jakiś rodzaj oświecenia, czy duchowego ożywienia od wewnątrz. Przecież rzeczywiście to Syn Boży dokonał zbawienia wszystkich ludzi, jednak, kiedy mówi o zbawieniu przekazywanym wszystkim ludziom, wskazuje na potrzebę „żniwiarzy", czyli ludzi powołanych do głoszenia wiary. Ponadto Pan Jezus nadaje tym głosicielom ogromną władzę. Nie chodzi jedynie o moc uzdrawiania i wypędzania złych duchów, ale w dalszym fragmencie Ewangelii, dzisiaj nie czytanym, uznaje, że odrzucenie słów Jego posłańców było właściwie równoznaczne z odrzuceniem Jego własnych słów. Dlatego Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu (Łk 10,12).
Warto zwrócić uwagę na pewne elementy dzisiejszej sceny.
Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwu i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał (Łk 10,1).
Pan Jezus wysyłał uczniów tam, gdzie sam przyjść zamierzał. Ich orędzie miało przygotować Mu drogę. Dzisiaj możemy powiedzieć więcej: On sam był treścią ich orędzia. Głosili bliskość królestwa Bożego, którym był On sam, czego wysyłani uczniowie mogli jeszcze nie wiedzieć. To się objawiło w pełni dopiero po Jego zmartwychwstaniu i Zesłaniu Ducha Świętego.
Zobaczmy, że głoszenie nie dotyczy jakiejś doktryny ani jakiś moralnych zasad. Chodziło o prostą nowinę: Przybliżyło się do was królestwo Boże (Łk 10,9). Przy samym powitaniu uczniowie mieli mówić: Pokój temu domowi. Dalej mieli przyjmować od tych ludzi wszystko, co im podali do jedzenia, a sami mieli uzdrawiać chorych. Uczniowie przekazywali ludziom wieść o Jezusie, który przyniósł ze sobą to orędzie. Uczniowie mogli innym opowiadać to, co sami doświadczyli, zobaczyli i poznali obcując z Jezusem. Ich orędzie było żywą relacją świadków przypieczętowaną znakami uzdrowień, które wskazywały na realność głoszonej obietnicy. Głoszenie Ewangelii jest zawsze świadectwem i tylko jako świadectwo ma sens.
Nie bez znaczenia było to, że Pan Jezus wysyłał ich po dwóch. Oczywiście pamiętamy, że na świadectwie dwóch opierały się wszelkie świadectwa w Starym Testamencie. Świadectwo jednego nie było w pełni wiarygodne. Niemniej głoszona Ewangelia dotyczyła nowego życia w miłości. Takie świadectwo jest możliwe jedynie, gdy głosiciele wzajemnie się miłują. A do tego trzeba by tworzyli jakąś wspólnotę. Dwójka, to najmniejsza wspólnota. W pojedynkę można jedynie przekazywać myśli. Wydaje mi się, że nasze głoszenie Ewangelii ciągle ma znamiona indywidualnego przekazywania myśli, nauki, wiedzy. Brakuje mu świadectwa wspólnoty, życia miłości we wspólnocie braterskiej. A dzisiaj właśnie to jest bardzo ważne dla człowieka. Dwudziesty wiek przyniósł na różne sposób kompromitację wspaniałych idei głoszonych przez ludzi z rozmaitych orientacji. Dzisiaj człowiek potrzebuje świadectwa życia i to nie tylko indywidualnego, ale wspólnego.
Przy czym świat, do jakiego Pan Jezus wysyła uczniów jest pełen przeciwności: Oto posyłam was jak owce między wilki (Łk 10,3). Nasze bycie w świecie nie jest spokojnym przebywaniu u siebie, ale na obczyźnie wśród wielu niebezpieczeństw. Dlatego trzeba mieć w sobie zdecydowanie i bardzo jasną świadomość tego, co się głosi i ku czemu samemu się zmierza. Stąd właśnie: Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Chodzi o to, by nie dawać się odciągnąć od zasadniczego celu swojego posłania, nie koncentrować się na własnych potrzebach i nie budować sobie dogodnych układów międzyludzkich.
Przypominamy sobie przypowieść Pana Jezusa o przewrotnych rolnikach. Pan wysyłał do nich posłańców, by odebrać należny sobie plon. Niestety ci ich wyrzucili, pobili, a nawet ukamienowali. Pan posłał wówczas inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. Wtedy postanowił posłać swojego syna, którego ci zamordowali (zob. Mt 21,33-41). Zobaczmy, że ten scenariusz się powtarza w życiu Pana Jezusa w ujęciu Łukasza. Dzisiejsza Ewangelia opisuje drugie rozesłanie uczniów. Pierwsze obejmowało 12 apostołów. To natomiast 72 uczniów.
Dramat odrzucenia powtarza się także po zmartwychwstaniu i Zesłaniu Ducha Świętego. Czytamy o tym w Dziejach Apostolskich między innymi w pierwszym czytaniu dzisiejszego dnia. Istotne jest jednak samo doświadczenie uczniów. W Dziejach Apostolskich odrzucenie Ewangelii przez Żydów spowodowało skierowanie się do pogan, co przyniosło obfity plon i wiele radości wśród tych ostatnich. W Ewangelii Pan Jezus wskazuje na doświadczenie. Uczniowie mają wszystkich pozdrawiać pozdrowieniem pokoju. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was (Łk 10,6). Ocena, kto jest człowiekiem pokoju, dosłownie „synem pokoju" nie należy do głosicieli. Jest to raczej tajemnica, jaką spotykają on w drugim człowieku. A powiedzmy dokładniej: odbicie Boga w drugim. Tak sam głosiciele uczą się odnajdywać Tego, którego sami głosili innym. Jeżeli ich słowo nie trafia do właściwego człowieka, pokój wraca do nich.
Głosiciele powinni także umieć przyjmować od innych to, czym ich oni obdarzają szanując ich starania. W ten sposób głoszenie Chrystusa staje się jednocześnie drogą odnajdywania Chrystusa. Głoszenie nie jest indoktrynacją, ale inspirowaniem się wzajemnie. Ostatecznie później takie głoszenie powinno owocować powstaniem wspólnoty uczniów Chrystusa. Nikt nie pozostaje nauczycielem, bo jedynym Nauczycielem jest Jezus Chrystus i Jego trzeba nie tylko głosić, ale uczyć się rozpoznawać w innych, w sytuacjach, w swoim życiu. Głoszenie królestwa Bożego jest głoszeniem żywej Osoby, którą się doświadcza nieustannie także w samym głoszeniu. To jest dla nas wielki dar, jakim nas ubogaca drugi człowiek, jakiego spotykamy na naszej drodze, kimkolwiek by on nie był.
Bardzo ważne jest uświadomienie sobie, że rodzina jest pierwszym i podstawowym miejscem głoszenia Chrystusa. Niezastąpionym pozostaje w tym przypadku świadectwo miłości. To ono najczęściej rozstrzyga potem o wyborach dorastającego dziecka. Świadectwo miłości buduje w nim najgłębsze podstawy jego późniejszej dojrzałej wiary.



Studio Reklamowe OLAWSKI