English
Deutsch

21 lutego 2012

Jk 4,1-10
Mk 9,30-37


Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz (Jk 4,3).

 

Ten tekst z Listu św. Jakuba jest w sposób klasyczny ukazuje prawdziwy dramat człowieka w duchowe perspektywie. Taka perspektywa jest podstawą ascezy mniszej na pustym. Z jednej stron istnieje sfera pożądliwości i namiętności skierowana na świat, z drugiej duch pokory i skruchy w oddaniu się Bogu. Dzi­siaj jakby się zapomniało o tej perspektywie, być może na sku­tek dawniejszego straszenia ludzi grzechem na każdym kroku, budząc w nich lęk przed piekłem. Cały dramat został bowiem sprowadzony do wymiaru moralnego z akcentem na obowiązek wypełniania nakazów Bożych, tak jak gdyby wszystko zależało od siły woli człowieka, od jego świadomego wyboru. Ludzie zmęczyli się taką perspektywą i łakną całymi sobą perspektywy Boga miło­siernego, co z kolei często zostaje uproszczone do Bożej tole­rancji wobec ludzkiej bylejakości: Bóg miłosierny wszystko łagodnie przyjmuje bo przecież mamy „dobrą wolę".

 

A przecież prawdziwie istnieje walka duchowa i w tej walce idzie o coś zasadniczego: nasze życie lub śmierć na wieki. Święty Jakub nie straszy, ale jasno przedstawia fakty:

 

Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądi­nąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie mo­żecie osiągnąć (Jk 4, ln).

 

Jest to także prawdziwy opis dzisiejszego świata. Jest to prawda, którą trzeba uznać i zobaczyć Zobaczmy jak ona nurtowała apo­stołów. Chodząc za Panem Jezusem, słuchając Jego nauk, ciągle jeszcze patrzyli na swoje życie z perspektywy ambicji i pożąda­nia władzy: w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy (Mk 9,34).

 

Nawet idąc na modlitwę możemy być kierowani namiętno­ściami: Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz (Jk 4,3). To, że człowiek się modli i to nawet dużo, wcale nie znaczy, że modli się dobrze. Jeżeli pozostaje w logice namiętności, pożądliwości, która przecież istnieje w sercu każdego z nas, to jego mo­dlitwa nie jest modlitwą prawdziwą, świadczy ona o jakimś za­gubieniu. Dzisiaj, kiedy się mówi o modlitwie, zwraca się naj­częściej uwagę na sposoby modlitwy. Mówi się o tym, jak się modlić. Natomiast wydaje się, że zapomina się jednocześnie o tym co ważniejsze, o właściwej dyspozycji duchowej, o tym jak należy stanąć przed Bogiem, aby modlitwa była modlitwą. Pięk­nie pisze o tym na podstawie tradycji Ojców św. Benedykt:

 

Jeśli ludziom możnym pragniemy przedstawić jakąś sprawę, ośmielamy się czynić to jedynie z najgłębszą pokorą i szacun­kiem. Z o ileż większą pokorą i czystszym oddaniem musimy zanosić nasze prośby przed oblicze Boga, Pana wszechświata! A i to należy wiedzieć, że nie wielomówstwo, lecz tylko czy­stość serca i łzy skruchy zasługują w oczach Boga na wysłu­chanie (RB 20,1-3).

 

Podobną treść odnajdujemy w Liście św. Jakuba, który nie mówi o sposobie modlitwy, ale właśnie o dyspozycji:

 

Uznajcie waszą nędzę, smućcie się i płaczcie! Śmiech wasz niech się obróci w smutek, a radość w przygnębienie. Uniżcie się przed Panem, a wywyższy was (Jk 4,9n).

 

Podstawową zasadą autentycznej modlitwy jest jej harmonia z życiem. Katechizm Kościoła Katolickiego mówi o tym wyraźnie: „Modlimy się tak, jak żyjemy, ponieważ tak żyjemy, jak się modlimy" (KKK 2725).

 

Dopóki nie uzyskamy harmonii pomiędzy naszą wiarą i życiem, nasza modlitwa będzie w dysharmonii.

 

W Ewangelii Pan Jezus nie pozwala uczniom głosić o Nim, że jest Mesjasze ani głosić Ewangelii dopóki nie dokona się w nich przemiana serca, co zaszło dopiero po zmartwychwstaniu i Zesłani Ducha Świętego. Wtedy dopiero byli oni w stanie innych wprowadzać w pełnię życia duchowego. W dzisiejszej Ewangelii musi im tłumaczyć najbardziej podstawową prawdę, że nie mogą się dać kierować żądzą władzy. Póki tak jest, niczego jeszcze nie rozumieją. Dopiero kiedy w najmniejszym dziecku potrafią dostrzec tajemnicę samego Boga i tą tajemnicą się cieszyć, w pełni dorastają do swojej misji. To samo odnosi się także do nas. Wówczas także nasza modlitwa, pokorna i prosta staje się najbardziej prawdziwa.