English
Deutsch

26 lipca 2012 - świętych Joachima i Anny

Syr 44,1.10–15

Mt 13,16–17

 

Szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą (Mt 13,16).

 

Te słowa dzisiaj Kościół odnosi do świętych Joachima i Anny, rodziców Maryi. Oni widzieli Matkę Jezusa, Syna Bożego. Ale czy to widzieli? Co widzieli, a co mieli przed oczami? Tajemnica, jaką nam jest dane zobaczyć, całkowicie nas przerasta. Pewnie Joachim i Anna cieszyli się bardzo, że urodziła się im Córka. Nie wiedzieli, jaka czeka Ją godność w przyszłości. Pewnie potem widzieli jeszcze Jezusa, Jej Syna. Ale co o Nim wiedzieli? Co widzieli, a co rozumieli? Pewnie niewiele. Niemniej przez to, że widzieli, należeli do szczęśliwych. To, co najważniejsze, rozgrywa się poza naszym wzrokiem, chociaż przed nami i w nas samych. 

 

Wątek widzenia i słyszenia jest niezmiernie ważny dla Pana Jezusa. Szczęśliwi jesteście, gdy widzicie i słyszycie. W wymiarze naturalnym jest to oczywiste. Nawet się nad tym nie zastanawiamy, chyba że spotkamy kogoś ociemniałego lub głuchego. Wtedy rodzi się w nas refleksja, a może nawet przerażenie na myśl, że mogłoby to i nas dotknąć. Pan Jezus nie mówi jednak o zwykłym widzeniu i słuchaniu. Mówi o widzeniu i słuchaniu Jego samego i Jego słowa. Dla takiego widzenia i słyszenia potrzeba otwartości serca. Z Ewangelii wiemy, że wielu było takich, którzy patrząc, nie widzieli, i słuchając, nie słyszeli, bo „twarde było ich serce”, i nie chcieli się nawrócić. W Ewangelii według św. Jana Pan Jezus mówi o nich, że nienawidzą światła i nie zbliżają się do światła, aby nie potępiono ich uczynków (por. J 3,20). 

 

Po grzechu pierworodnym nikt z nas nie jest bez grzechu. Dlatego otwarcie się na Boga musi przejść przez uznanie i wyznanie swoich grzechów. Od tego aktu rozpoczyna się Msza św. Dopiero potem można słuchać Słowa Bożego i modlić się. Choć, być może, popadliśmy w rutynę, uczestnicząc we Mszy św., trzeba na nowo zobaczyć głęboki sens tego porządku. Jest on bardzo ważny w naszym życiu. Wpierw przypomina naszą grzeszność, ale nie poprzestaje na samym przypomnieniu, lecz czyni z tego przypomnienia wyznanie, które wypowiadamy w imię miłości Chrystusa. Dalej zdajemy sobie już sprawę, że słuchając Słowa Bożego, nie robimy tego jako ludzie doskonali, lecz grzesznicy, którzy się nawracają i potrzebują Bożego miłosierdzia. Dopiero takie nastawienie właściwie nas usposabia do słuchania i przyjmowania darów Bożych. Wiemy, że są to niezasłużone dary, dlatego nie możemy uważać, że się nam należą ani nie możemy się wynosić nad innych z powodu ich przyjmowania. Wtedy dopiero mamy oczy do patrzenia i uszy do słuchania. Inaczej można tysiąc razy widzieć i słyszeć, ostatecznie bez jakiegokolwiek efektu. U podstaw widzenia i słyszenia jest podstawowe otwarcie się z naszej strony: zdecydowanie się na prawdę, co najlepiej wyraża skrucha i wyznanie własnych grzechów. Od tego momentu Bóg może zacząć działać w nas i prawdziwie nas obdarzać. Do nas należy wierność i wytrwałość w zawierzeniu Jego miłości. To kiedyś doprowadzi nas do pełnego przejrzenia. Poznamy bowiem kiedyś tak, jak sami jesteśmy poznani (zob. 1 Kor 13,12). Wtedy zobaczymy także swoje szczęście dotyczące tego, co już teraz widzimy.

 

Ta strona korzysta z plików cookies.

Akceptuję Jeśli nie akceptujesz...