English
Deutsch

3 lutego 2012

Syr 47,2-11
Mk 6,14-29


Opis okoliczności ścięcia Jana Chrzciciela jest jedną z najbardziej tragicznych scen Nowego Testamentu. Odsłania ona „zamysł serc wielu". Odsłania ohydę grzechu, przewrotność naszego ludzkiego serca. Kiedy Pan Jezus o tym posłyszał, udał się na modlitwę na osobność. Jan był prorokiem, który zapowiedział Go nie tylko słowem, ale i swoją śmiercią. Wszystkie wymienione osoby w scenie są tragiczne: wpierw św. Jan Chrzciciel, prorok nie słuchany, a na koniec ścięty.

 

Jednak także Herod, król, władca, który chciał się okazać wspaniałomyślny, a okazał się bezmyślnym, pijanym okrutnikiem, którego nie było stać na odwagę uznania przed rozbawioną gawiedzią za niemoralne żądanie młodej dziewczynie i „musiał" okazać się bogiem, ponad prawo Boże i sumienie, któremu wolno cokolwiek zechce. Potem sumienie będzie go ścigało nie dając mu spokoju. Kiedy słyszy o Jezusie i Jego cudach, mówił: Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w Nim (Mk 6,14). Ostatecznie ten „bóg" będzie pozbawiony władzy przez jeszcze bardziej szalonego cesarza Kaligulę i skazany na wygnanie w roku 39.

 

Dalej Herodiada, jego nałożnica, która za cenę władzy była zdolna podstępnie zabić proroka. To jest konsekwencja jej wcześniejszych wyborów. Jan Paweł II napisał o istocie powołania kobiety, że „jest stworzona z miłości, aby kochać". Na innym miejscu pisał, że „kobieta związana szczególnie z tajemnicą miłości: kochana, aby nawzajem obdarzyć miłością". Herodiada natomiast zdradziła pierwszą miłość, być może w wyborach już od początku kierowała się wyrachowaniem, a nie miłością i zanim pokochała, już zdradziła miłość. Stąd chce rządzić sobą i wszystkim i jest gotowa zniszczyć wszystko, co jej stanie na drodze. Siła tej determinacji jest tym większa, im bardziej brak jej zaspokojenia miłości. Namiętnością chce zagłuszyć w sobie wewnętrzne niezaspokojenie. W końcu razem z Herodem pójdzie na wygnanie.

 

Salome, jej córka, młoda dziewczyna, szukająca jedynie poklasku, która spowodowała zbrodnię. Jeszcze nie zaczęła na dobre żyć, a już jest obciążona krwią niewinną. Stała się narzędziem w ręku własnej matki. Ale, czy człowiek może być niewinnym narzędziem w ręku drugiego człowieka, nawet jeżeli jest jeszcze dzieckiem? Tragedie np. zgwałconych dziewczynek, które do końca życia borykają się z tym problemem, chociaż są niewinne, wskazuje na to, że mocne doświadczenia dzieciństwa odciskają się na sumieniu. A przecież głowa ściętego człowieka na misie musiała być szokiem dla dziewczynki. Salome to tragedia kobiety pięknej, ale niemądrej, pozbawionej wyczucia sumienia, a tym samym własnej głębi.

 

Jan Chrzciciel - ofiara zbrodni, to tragiczny prorok, niesie w sobie tajemnicę człowieka wiernego Bogu w zwariowanym świecie. Mógł powtórzyć za Jeremiaszem: Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają (Jr 20,7). Po ludzku biorąc Bóg postąpił nieludzko ze swoim wiernym. Ale my nie znamy prawdziwej głębi relacji z Bogiem. Pan Jezus powie o nim: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela (Mt 11,11). Jan był zapowiedzią Chrystusa i Jego odrzucenia. To Bóg był w nim odrzucony. Przez swoją wierność mocno przylgnął do Boga i los swój z Nim związał na zawsze. Jego życie stało się w ten sposób jednym wielkim uwielbieniem Boga. O ile Dawid sławiony w dzisiejszym pierwszym czytaniu z Księgi Mądrości Syracha za śpiew chwalący Boga w psalmach, o tyle Jan Chrzciciel uwielbił Go swoim życiem i śmiercią. To najwspanialszy hymn uwielbienia.